
Elyria to nazwa mojego bloga. Nie firmy, nie projektu pod pitch deck, tylko miejsca, które chciałam mieć dla siebie i dla ludzi, którzy myślą trochę podobnie.
Brzmi trochę jak kraina z książki fantasy i to jest celowe. Elyria to takie małe uniwersum, w którym spotykają się rzeczy pozornie z różnych bajek: literatura i popkultura, języki obce, gry, marketing, podróże i te wszystkie myśli, które nachodzą człowieka między jednym mailem a kolejną kawą.
Nie będzie tu „10. kroków, jak żyć lepiej” ani poradnika, jak stać się idealną wersją siebie do końca kwartału. Bardziej można się spodziewać notatek z lektur, wrażeń po filmach i serialach, wniosków z pracy w marketingu, małych zachwytów nad językami obcymi i tekstów, które czasem po prostu próbują ująć w słowa to, co siedzi mi w głowie.
To nie jest blog tematyczny w klasycznym sensie. Zamiast sztywnych kategorii są ścieżki, którymi możesz pójść: za książką, za językiem, za jakąś historią, za rozkminą o pracy albo o dorosłości. Czasem będzie bardziej analitycznie, czasem totalnie osobiście, ale zawsze po ludzku, bez udawania, że wszystko mam idealnie poukładane.
Jeśli lubisz teksty, które łączą kulturę, język, codzienność i trochę zawodowego zaplecza, a przy tym nie udają „wielkiej filozofii”, to być może Elyria będzie dla Ciebie takim miejscem w sieci, do którego da się wrócić z własnej woli, a nie tylko z przyzwyczajenia. Rozgość się i zobaczymy, w którą stronę ta kraina się rozrośnie.
Styczeń 2026